|
|
|
10. styczeń 2008
Październik – miniony, mokry i nie taki jak miał być. Zaimpregnowane obuwie nie zdało się na nic – strumienie wody z nieba. Mam nowe biurko, nowy gabinet, trochę ciszy na zachętę i stare szefostwo, i już można powiedzieć starych podwładnych. Zszarganych nerwów więcej. Więcej zagadek psychologicznych do rozwiązania. Chaotyczne działania do ogarnięcia i sprowadzenia na właściwe tory. Pukanie, tłumaczenie, analizowanie. System nie działa sprawnie. Dużo error. Ale mam też świadomość ukojenia poza godzinami absurdu. Jest jak stały przypływ… ________________________________ 21. wrzesień 2007
Obudził mnie dziś ból gardła.
Nieustająco chodzi mi po głowie jakaś mała górska wyprawa. Jeszcze nie ten czas... Pytanie do meteorologów – jaki będzie październik?. Przyzwyczaiłam się na dobre do zasypiania i budzenia we dwoje. Najbardziej odpowiada mi poranne uczucie rozleniwienia z erotycznym zabarwieniem. I szkoda tylko, że nie można tego magnetyzującego ciepła zabrać ze sobą na resztę dnia. Nie wszystkim się podoba, że jestem ich przełożoną. (Jak wynika z Martyni enneagramu jestem 8;-)). Mnie z kolei niekoniecznie podoba się zachowanie pewnej osoby. Zbyt wyraźnie próbuje zaznaczyć swoją obecność. Porządzimy – zobaczymy. Może się zdystansuje… – sam lub jeśli będzie konieczne z moją pomocą. ________________________________ 24. sierpień 2007
Ładny mi odpoczynek. Spać nie dali o poranku (wyzywali od śpiochów), nóżkami kazali przebierać szybko i dużo. Mocno męski świat. Lubię im się przyglądać. To zupełnie inna różnorodność niż ta co mam na co dzień. Fascynuje mnie ta cześć Karpat gdzie z bardzo rzadka pojawia się turysta. Tam gdzie w królestwo gór i przyrody nie wcina się człowiek ze swoimi aspiracjami zdobywcy. Gdzie wszystko kręci się wokół naturalnego cyklu ziemi. ________________________________ 06. sierpień 2007 Odpoczywam sobie. ________________________________ 02. sierpień 2007
Znerwienie, zniecierpliwienie. Zaciskanie to dobre określenie do obecnego stanu bycia. Skutki braku wypoczynku. I perspektywa wyjazdu. To powoduje taką trochę wybuchową reakcję. Uciec z tego jednego miejsca, to wystarczająco znienawidzone miasto przeze mnie. Nie ma chyba najmniejszego sensu brnąć dalej i dalej…. A jednak. Kolejny krok w tą niechcianą stronę. ________________________________
|
po-co-to-wszystko | pola-paula | monika-6 | im-so-tired-of-being-here | kamfilek | Mailing